„Unwinding” – cóż to takiego?

Na pewno niejeden z was, niezależnie czy zajmujecie się osteopatią, fizjoterapią, czy masażem spotka się bądź już spotkał z tą zagadkową i spowitą (niesłusznie, ale o tym później) mgłą mistycyzmu techniką.

Mój pierwszy kontakt z unwindingiem (odplątywaniem) to I rok studiów na Akademii Osteopatii, prawie każdy wykładowca coś o tym wspominał, niektórzy nawet ją demonstrowali, nieliczni próbowali tłumaczyć zasadę jej działania, ale zazwyczaj sprowadzało się do niejasnego dla mnie stwierdzenia: „podążaj za tkankami”.

Niestety, (albo „stety”) z natury jestem raczej pragmatykiem i realistą, więc aby coś weszło do gamy technik używanych przeze mnie w gabinecie, musi mieć mocne podstawy anatomiczne, fizjologiczne bądź biomechaniczne.

Wraz z kolejnymi zjazdami i zdobywanym doświadczeniem dużo mi się na temat rozjaśniło. Wpadło mi także w ręce kilka artykułów na ten temat więc postaram się zebrać tę wiedzę i ją wam przedstawić.

 

Od początku więc. Cóż to takiego ten tajemniczy unwinding?

 

Glossary of Osteopathic  Terminology podaje (tłumaczenie własne): odplątywanie powięziowe jest to manualna technika polegająca na ciągłym odczuwaniu sprzężenia zwrotnego przez osteopatę, który pasywnie porusza częścią ciała pacjenta w odpowiedzi na odczucie ruchu.

Można w zasadzie zaryzykować stwierdzenie, że unwinding powięziowy jest typem pośredniej techniki mięśniowo – powięziowego rozluźniania, dzięki której terapeuta może poprawić działanie receptorów oraz zmniejszyć pobudzenie współczulnego układu nerwowego, co skutkować może lepszą cyrkulacją w obrębie danej struktury czy części ciała, (a nawet całego ciała na raz- ale to wymaga naprawdę sporego doświadczenia). Jak wiadomo zasada nadrzędności tętnic jest jedną z najważniejszych w Osteopatiiwięc używanie tej techniki podczas pracy z pacjentem ma dużo sensu.

 

Jaki jest hipotetyczny model działania tej techniki? Najbardziej podoba mi się wyjaśnienie, które znalazłem w artykule do którego link znajdziecie tutaj.

 

Otóż, podczas rozplątywania terapeuta stymuluje mechanoreceptory w powięzi poprzez aplikowanie delikatnego dotyku i rozciągania. Indukuje to rozluźnienie i aktywuje parasympatyczny układ nerwowy ale także Centralny Układ Nerwowy, który zaangażowany jest w utrzymanie tonusu mięśniowego oraz oczywiście w świadomy ruch. W rezultacie CUN jest pobudzony i tym samym odpowiada na to poprzez system ideomotoryczny, niejako zachęcając mięśnie do znalezienia łatwiejszego ruchu lub bardziej rozluźnionej pozycji. Dobrze opisuje to poniższy schemat.

 

2222

 

No tak, ale jeśli te ruchy wywoływane są przez ten właśnie system, to dlaczego dla większości pacjentów odczuwane są jako nieświadome?

 

Według badań opartych o model mentalnego procesu od myśli do czynów Halligana i Oakleya dzieje się tak dlatego, iż pacjent podczas unwindigu jest głęboko zrelaksowany (inaczej ta technika się nie uda), więc ma nikłe szanse na to, aby wrażenie ruchu przebiło się do jego świadomości i było odbierane jako jego własne, świadome działanie. Choć w rzeczywistości ruchy te są indukowane przez te same struktury, które zawiadują twoją ręką gdy przewijasz własnie ten tekst na smartfonie.

Ot i cały mistycyzm szlag trafił. I bardzo dobrze! Chciałbym aby Osteopatia szła właśnie tą ściężką, a więc ścieżką pragmatyzmu i nauki.

Jeśli oczekujecie więcej informacji odsyłam was do pubmedu czy innych wyszukiwarek artykułów. Na szczęście pojawia się wiele ciekawych badań dotyczących unwindingu oraz ogólnie zagadnień związanych z  Osteopatią czy fizjoterapią.

mgr Tomasz Białek

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: